sobota, 13 września 2008

wybrzeże

Okazało się, że dziesięć minut drogi od Tasingegade znajduje się port Svanemolle. Odkryłam go przypadkowo, wybierając się na przejażdżkę rowerową w nieznane mi do tej pory rejony (ach te emocje ;p). Mój szósty zmysł podpowiedział mi, że w pewnym momencie należy skręcić w prawo i jak widać słusznie. Po chwili moim oczom ukazało sie morze skrzące się w słońcu, statki, ludzie na deskach, mewy i inne typowo morskie widoki. Może to przeznaczenie...może powinnam wypłynąć na głębokie wody i porzucić życie szczura lądowego. Z drugiej strony w mieście położonym nad morzem nie jest chyba trudno znaleźć dojście do niego, więc dorabiam filozofię. ;p Na ścieżce do portu ustawione są ławki, więc z przyjemnością usiadłam na jednej z nich z książką i czytałam zerkając co jakis czas na falującą wodę i nieszczęsne chełbie masowo rozbijające sie o kamienie. Pomyślałam sobie wtedy, że życie w takich momentach bywa piękne w swej prostocie. Nic wiecej do szczęścia....

Brak komentarzy: