
Kasia i jej
BMW 335i Coupe, znacznie mniej przerdzewiałe niż moje porshe i ze szpanerską ramą, ale za to z dziwnie wygiętą oponą i bez dodatku w postaci koszyka. Tryumfalna mina zdobywczyni i przyszłej księżnej (bo królową jestem ja ;p) duńskich ulic.

Mój porshak - "zielona strzała" nie mogłam się jej oprzeć.

Super, mega turbo twarde zabezpieczenie przed złodziejami rowerów, na pewno nie do rozkminienia ;p

Ta odrobinka rdzy dodaje uroku...zarówno zieleniakowi jak i mi oczywiście :)
Ciąg dalszy nastąpi...chyba, że ktoś go ukradnie, albo przegram starcie z jakimś prawdziwym porshe ;p.
1 komentarz:
Kurde.klawe miejscy chyba ta Dania.wpadam na pewno:-)
a bloga czytam na bieżąco od pierwszego wpisu:-)
pozdro600v
Prześlij komentarz