Wczorajsza wycieczka na tak zwaną Christianię niestety nie zakończyła sie przyniesieniem do domu ogromnej ilości zdjęć, a dlaczego? Kto chce niech troszkę poczyta o historii tej dzielnicy i wtedy będzie to jasne (wszechwiedząca wikipedia- http://pl.wikipedia.org/wiki/Christiania_(dzielnica_Kopenhagi)). Generalnie czuję się trochę zawiedziona, ponieważ osławiona Christiania okazała się czymś na kształt małej, dość śmierdzącej, brudnej wioski starych hippisów. Do tego mnóstwo psów na wąskich, zakurzonych uliczkach, dzieci biegających i tarzających się w brudnym piasku. W porównaniu z Kopenhagą jaką do tej pory widziałam jest to dość nędzny widok. Miejsce, które miało być utopią jak dla mnie wygląda po prostu jak każdy typowy squat tylko trochę większy i mający większe pretensje. Chciałam dodać, że w tym utopijnym miejscu, gdzie pieniądze nie mają dla nikogo większego znaczenia srebrna bransoletka kosztuje 1500 DKK (myślałam że ją upuszczę jak usłyszałam cenę...)a np. lniana koszula 700 DKK...Poza tym było to jedyne miejsce gdzie co drugą spotkaną osobą byli Polacy. Byli polscy robotnicy szukający zioła i soczyście opowiadający o ofercie rynku, były ze trzy polskie rodziny z małymi dziećmi, które koniecznie chciały pogłaskać lekko zaskoczonego pitbulla wygrzewającego się na piasku w obroży z ćwiekami (był bardzo sympatyczny na szczęście i dzieci mają jeszcze rączki).Jedyną fajną sprawą był koncert reggae na świeżym powietrzu, ze sporą grupką szeroko uśmiechniętych ludzi tańczących przed sceną. Świeciło słońce, czas leniwie płyną i muzyka wypełniałą go swoim gęstym, uderzającym rytmem. Pomyślałam przez chwilę, że tak sobie trochę wyobrażam Jamajkę.
Po dość krótkim zwiedzaniu Christianii i z lekka ospała po nawdychaniu sie osobliwej atomsfery tego miejsca ruszyłam w stronę przystani. Po drodze postanowiłam uwiecznić graffiti bogato zdobiące mury okalające Christianię, a także porozlepiane wszędzie bardzo fantazyjne postery reklamujące liczne koncerty grup muzycznych wszelkiej maści....
niedziela, 31 sierpnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Ależ to właśnie jest zbawienie: ostoja syfu w przeczystej Kopenhadze, czy to nie daje choć odrobinę więcej wolności?
Prześlij komentarz